• Wpisów: 1122
  • Średnio co: 1 dzień
  • Ostatni wpis: 14 dni temu, 17:03
  • Licznik odwiedzin: 117 062 / 1736 dni
 
iza132
 
Cześć!

Jak się macie?

Ja już wróciłam z Karpaczu, naładowana pozytywną energią!

Popatrzcie na tytuł - jestem dumna z niego. Wymyśliłam go i pomyślałam - to jest to!

Tak poza tym to przyznam, że ten wpis chciałam dodać już w czwartek, ale powiedziałam sobie: "Nie, jesteś na wakacjach i masz odpoczywać od tego!".

Ogólnie to dodam jeszcze, że porobiłam trochę zdjęć moim "profesjonalnym" telefonem i powstawiam je między akapitami.

miasto.jpg

(Skalne Miasto w Czechach)

W poniedziałek około 6 rano wyjechaliśmy na wakacje. Dojechaliśmy na miejsce po pierwszej. Później po rozpakowaniu się, poszliśmy na miasto i w zasadzie nic ciekawego się nie działo.

skały.jpg

(Skalne Miasto c.d.)

We wtorek wybraliśmy się na Śnieżkę. Przyznam, że te 1603m n.p.m. to maksymalna wysokość jak dla mnie. Skłamałabym pisząc, że nie narzekałam, bo prawda jest taka, że narzekałam. Wchodziłam trzema szlakami - zielonym, żółtym i czerwonym. Schodziłam już inaczej, bo po prostu wędrowaliśmy po tych kolejnych szczytach i dopiero w Sowiej Przełęczy zaczęliśmy schodzić czarnym szlakiem.
Kiedy wróciliśmy do apartamentu nogi mnie bolały, a łydki były czerwone, więc niezbyt fajnie.
Czy mi się podobało? Trudno mi powiedzieć, zdecydowanie przyjemniej się wchodzi niż schodzi, ale to wiedzą chyba wszyscy. Najbardziej podobało mi się to, że mogłam zobaczyć cienie chmur, znaleźć się nad nimi - to było fajne. Na Śnieżce, kiedy już weszłam przyjemnie się siedziało, no może tylko denerwował ten silny wiatr, bo tego dnia nie spięłam włosów, ale dzięki temu mój kark nie został czerwony.

panda.jpg

(ta druga od prawej strony skała to jest panda)

Środa to był odpoczynek po Śnieżce, więc nic ciekawego się nie działo.

W czwartek wybraliśmy się na Skalne Miasto w Czechach. Jest ono podzielone na dwie części - łagodniejsze Teplicke Skały oraz Ardspach czyli tą część "trudniejszą" (więcej górek, zejść itp.). My wybraliśmy się na tą łagodniejszą. Jedyne trudniejsze  do pokonania na tej części zadanie to wejście punkt widokowy, na który prowadzi 300 schodów + drabiny.
Zwiedzanie zajęło nam około 4 godzin i podobało mi się z wyjątkiem wejścia na punkt widokowy. Na szczęście kiedy my tam byliśmy było dopiero po 8, więc bez problemu weszliśmy, natomiast gdy wracaliśmy było już tam dużo ludzi.
Największe wrażenie zrobiła na mnie głowa konia, chciałam ją nawet sfotografować, ale najpierw zapomniałam, a potem ludzi mi przeszkadzali.

słoń.jpg

(tutaj jest słoń - to wąskie po środku to jego trąba, a reszta to tułów, jest taki trochę spłaszczony)

W piątek wybraliśmy się do Szklarskiej Poręby na Wodospad Kamieńczyka. Najpierw go przeszliśmy, ale w końcu udało nam się go znaleźć. Niestety w zrobieniu zdjęcia przeszkadzają trochę kraty, ale w końcu pomiędzy nimi są otwory.
Potem pospacerowaliśmy jeszcze po mieście, zjedliśmy obiad i wróciliśmy. Muszę przyznać, że wolę Karpacz od Szklarskiej, ponieważ w nim można znaleźć taki deptak, której brakuje w Szklarskiej Porębie. Poza tym jakoś Karpacz bardziej przypadł mi do gustu.

wodospad1.jpg

(Wodospad Kamieńczyka)

W sobotę pogoda nie dopisała przez co większość dnia spędziliśmy w apartamencie.
W niedzielę rano - czyli wczoraj - wróciliśmy do domu.
W zasadzie to wyjazd był ogólnie udany :)

wosodpad2.jpg


Tak, więc dochodzimy do końca tego wpisu.

Doszłam do wniosku, że do końca wakacji nie dodam żadnego rozdziału, bo nie chcę wam przypominać zbytnio o szkole.

Poza tym to chciałam jeszcze podziękować za komentarze pod poprzednim wpisem - dla niektórych 8 komentarzy to mało, ale dla mnie naprawdę wiele - DZIĘKUJĘ :*

W zasadzie to wszystko.

Buziaki :*
(Nie)znajoma

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego